CH-43 SEA KNIGHT - latający model śmigłowca

Beznapędowe modele śmigłowców, latające na zasadzie autorotacji (podobnie jak skrzydlaki klonu), opisałem na łamach Młodego Technika po raz pierwszy przed ośmiu laty na przykładzie Hughes’a 500 w numerze 12/2007. Już wtedy tego typu modeliki były popisowym tematem zajęć w prowadzonych przeze mnie pracowniach. Do tej pory nie znalazłem też ich odpowiedników w żadnych materiałach dostępnych w sieci. Bardzo cenił je również i rozwijał nieodżałowany red. Alwar Hansen.



Mam zwyczaj, po przetestowaniu przez moich uczniów modeli podstawowych, namawiać ich do własnych prób i tworzenia swoich konstrukcji. Z czasem pojawiła się u nich chęć budowania podobnie beznapędowych, ale już wielowirnikowych wirolotów. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak opracować tego typu model. Mój wybór padł na „morskiego rycerza”.

PRZED ROZPOCZĘCIEM PRAC

Warto zaopatrzyć się w niezbędne materiały i narzędzia:

- arkusz brystolu 180-250 g/m2 (minimum dobry blok techniczny)

- dobre, ostre nożyczki do kartonu,

- tanie nożyczki do blaszki aluminiowej

- klej uniwersalny typu “Magik” i rzadki klej cyjano-akrylowy (ew. typu Super Glue, ew. lakier nitro do impregnacji kartonu)

- dwie szpilki krawieckie z dużymi, plastikowymi łepkami,

- blaszkę aluminiową z puszek (po napojach) lub ze zdemontowanej żaluzji.

- nieco czarnej modeliny na koła modelu ew. rozpłaszczony śrut ołowiany lub kółka od innego modelu plastikowego samolotu.

MONTAŻ MODELU

Rysunki w plikach PDF zawierające wycinankę tego modelu w wersji do wydruku znajdują się w suplemencie do artykułu na stronie internetowej Młodego Technika – wystarczy je wydrukować na odpowiedniej grubości papierze – polecam raczej najgrubszy z brystoli. Jeśli nie podoła mu domowa drukarka warto wydrukować stroniczkę w punkcie reprograficznym. (UWAGA - w wyniku błędu przy kopiowaniu, w pliku wydruku znajdują się dwa jednakowe wirniki. Aby obracały się każdy w swoją stronę i nie powodowały obrotów całego śmigłowca, jeden z nich należy zamontować dołem do góry, choć z łopatkami podgiętymi normalnie do góry jak na ilustracjach. Niebawem ten błąd zostanie naprawiony.... Za utrudnienia przeprasza autor.)

Na początek dobrze jest dokładnie wyciąć wszystkie elementy. Montaż helikoptera warto rozpocząć od odpowiedniego złożenia obu wirników głównych (śmigłowce – to pewnie taka sama wojskowa zmyłka, jak w przypadku angielskiej nazwy czołgu – nie mają zwykle żadnego śmigła!).

W poprzednich wersjach modeli rotohelikopterów głowice wirników wzmacnialiśmy blaszkami aluminiowymi– jednak dziś polecam wzmacniający w postaci krzyża wykonać z impregnowanego klejem cyjano-akrylowym kartonu. Po przyklejeniu go pomiędzy obiema częściami wirników (UWAGA! W modelu są zastosowane dwa różne komplety wirników – jeden prawoskrętny i jeden lewoskrętny. Należy połączyć odpowiednie pary łopat!) uzyskamy docelowo wystarczająco mocne trzony łopatek, które później będzie trzeba uformować – ale na razie niech schną.

W czasie, gdy klei się wirnik główny, można wyciąć prawą i lewą stronę karoserii Przed sklejeniem ich w całość należy przygotować goleń przedniego podwozia z podwójnego paska blaszki aluminiowej (z puszek po napojach) o szerokości ok. 4 mm. Wraz nią przykleja się też kartonowe prowadnice osi wirników. Pozwalają one na wygodne wciśnięcie szpilek (pełniących rolę osi wirników) w karoserię - inaczej ostrze szpilki przebije zapewne jedną z burt

Kolejnym etapem jest dokładne sklejenie obydwu stron kadłuba w całość .

Prawidłowo sklejone i wyschnięte wcześniej wirniki, przed zamocowaniem w kadłubie należy podgiąć w górę wzdłuż białych linii przerywanych, zaznaczonych w obrębie głowic. Aby łopatki nie zwisały wiotko, można nadać im także wklęsło-wypukły profil, kształtując je w trakcie przesuwania pomiędzy trzema opuszkami palców – dwoma na górze i kciukiem na dole. Wirniki modelu muszą obracać się swobodnie, ale nie mogą “bujać się“ zbytnio na boki (nie wklejona lecz wciśnięta szpilka daje tu możliwość pewnej regulacji).

Nieco trudniejszym niż w Hughes’ach jest wykonanie wsporników podwozia ogonowego. Jednak nie taki diabeł straszny! Przy pewnej wprawie i odrobinie uważności można to zupełnie dobrze wykonać na podstawie ilustracji zawartych w tym artykule. Można także spróbować wykonać je z dwóch osobnych połówek – wybór tej kwestii pozostawiam wykonawcom.

Podwozie ogonowe można również wykonać z blaszki o podwojonej grubości – szczególnie w końcowych jej odcinkach. Koła do tego modelu można wykonać samodzielnie z modeliny lub pozyskać/skopiować odpowiednie z jakiegoś zestawu plastikowego modelu samolotu. Ponieważ w tym modelu przydatne jest zmiejszanie balastu z tyłu (środek ciężkości modelu powinien znaleźć się po środku części wspólnej dla wirników – około litery „N” w napisie „NAVY”), zalecam więc mocowanie podwójnych kół na przedniej i tylko pojedynczych na tylnych goleniach. Odpowiednie przyklejenie kół klejem cyjanoakrylowych (Uwaga - duże obciążenia!) kończy zasadniczo montaż modelu.


LOTY TESTOWE, TRYMOWANIE ORAZ KLASOWE ZAWODY LOTNICZE

Prawidłowo wykonany model doskonale lata wypuszczony już z wysokości 1,5 m (no, dobrze – szybuje w autorotacji) i pewnie ląduje na kołach – najlepiej na swoim kartonowym helipadzie, którego wydruk również znajduje się w suplemencie do artykułu na www.mt.com.pl. Należy zwrócić uwagę, by rotory w miarę równomiernie obracały się pod wpływem ruchu powietrza i jednocześnie się ze sobą nie stykały. W tym celu przedni wirnik warto ukształtować z nieco mniejszym wzniosem, nadając większy wznios rotorowi umieszczonemu z tyłu/wyżej. Korygując wciśnięcie szpilek można wpływać na prędkość wirowania łopatek – należy jednak dbać o to, by wirniki cały czas zachowywały płaszczyznę wirowania (nie kiwały się na boki, np. w wyniku zbyt dużych luzów w otworze głowicy).

Tego typu modele – podobnie jak poprzednio opisane – świetnie nadają się do konkursów sprawnościowych - nie tylko wykonawczo-manualnych - ale i na celność lądowania. To takie “klatkowo-schodowe” konkursy polegające na lataniu do helipadu położonego kilka metrów niżej (można jednak startować też z krzesła lub szkolnej ławki, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności!).

Najwyżej punktowane jest lądowanie w kręgu – jednak za „nieustane lądowanie” otrzymuje się 0 punktów (podobnie jak u skoczków narciarskich). Lądownia obok – to punkty odwrotnie proporcjonalnie do odległości od celu. Używając helipadu dołączonego do artykułu punktuję zwykle następująco:

- za lądowanie przednimi kołami w obrysie litery „H” : 5 punktów

- za lądowanie przednimi kołami w obrysie helipadu: 3 pkt

- za lądowanie przednimi kołami na planszy: 2 pkt

- za lądowanie ustane poza planszą : 1 pkt

Zwykle wykonuje się od 3 do 5 lotów konkursowych, z których nie sumuje się jednego, najgorszego wyniku. Do oceny można też dodać punkty za estetykę wykonania (w wielkości do 50% maksymalnej do uzyskania ilości punktów) lub przyznać osobną nagrodę „The Best Design Trophy”.

 

 


 
Naszą witrynę przegląda teraz 45 gości