DeLF - demontowany latawiec foliowy
    Rozwiązania szczegółów, które stanowią istotę tego latawca, zostały sprawdzone w ciągu wielu lat zajęć, na ponad stu latawcach zbudowanych przez uczestników zajęć w  ZPM MDK.


  DeLF''y w pierwszym sezonie użytkowania - ehh... któryż to był rok..?

    Budowę należy rozpocząć od starannego narysowania i wycięcia poszycia. Doskonałym materiałem na nie są jednobarwne obrusy foliowe, grubsze worki na śmieci a nawet duże reklamówki.

    Najbardziej charakterystyczny dla tego latawca jest sposób wykonania kieszeni mocujących listwy nośne do poszycia. Potrzebna tu będzie taśma samoprzylepna    szerokości  12 mm (należy sprawdzić tylko, czy nie pęka poprzecznie już przy rozpoczęciu jej rozciągania). Zaczynamy od naklejenia w narożach poszycia 6 warstw z jednej strony i 1 z przeciwnej (szczegół A). Po zagięciu w odległości 12 mm od krawędzi  folii, pięciokrotnym ścisłym owinięciu taśmą  i zaklejeniu końcówki otrzymujemy kieszeń.


    Uwaga: ze względów wytrzymałościowych listwy nośne, z sosny  5x5mm, znajdują się nad poszyciem. Listewki po oszlifowaniu i lekkim zaokrągleniu końcówek pasujemy tak, by mocno i równo naprężyły folię. Ich skrzyżowanie łączymy gumką recepturką zaczepioną na haczyku ze spinacza zamocowanym na jednej z listew (rys. B).


    Uzdę mocujemy do listew  w oznaczonych miejscach a po przewleczeniu przez wytopione w poszyciu otwory (rys. C) wszystkie trzy linki wiążemy razem tak, by zawieszony nad stołem latawiec uniósł dziób 300 do góry a prawa i lewa końcówka były na równym poziomie. Do węzła uzdy mocujemy hol. Budowę kończy zamocowanie tradycyjnego lub taśmowego ogona z resztek folii lub dwukolorowej barierki ochronnej.

    Prawidłowo wykonany latawiec doskonale lata nawet przy niewielkim wietrze, wyciąga skoczków, łatwo go rozebrać do transportu  a jego poszycie jest znacznie trwalsze niż papierowe. Po zawiązaniu drugiej uzdy można nim również wykonywać akrobacje.

<!--[if !supportEmptyParas]-->

     Życzę wielu udanych lotów!
 iPD


Arykuł autora o takim samym tytule został opublikowany w miesięczniku MODELARZ.

 
Naszą witrynę przegląda teraz 41 gości